tak widzialam,mam go na uwadze wiec.
tak widzialam,mam go na uwadze wiec.
Jak sie skontaktuje za ma jej mama to postam sie,abyscie nawiazaly kontakt.
Teraz dla Ciebie sa najwazniejsze badania tutaj w UK.Ja nie mialam badan genetycznych,tylko z krwi robione na Zespol Downa.
Poza tym tak co 6 tygodni mialam USG serca dziecka,a w 32 USG dzidziusia.Wszytsko bylo prawidlowe,oprocz serducha.
Mam jeszcze takie pytanie,czy tez nic nie kupowalas przed urodzeniem dziecka,bo ja powiedzialam sobie ze nic nie kupie-nic.Wogole raz mysle pozytywnie a raz nie ,tez tak mialas? A tak wogole mam na imie Ania a Ty?
Nie kupowalam nic w senie lozeczka, wozka, czyli takie wieksze zakupy.Kosztowalo mnie to duzo placzu w sklepach.Wchodzilam za polki z rzeczami i wychodzilam zaplakana.Jednak im blizej porodu tym moj stan byl coraz lepszy.Kupilam maluszkowi to co potrzebne na poczatek.Przede wszytskim spiochy rozpinane z przodu,czapeczka,rekawiczki,pampery i srodki dla niemowlaka.W sumie w szpitalu wszytsko jest i nawet,jak nie masz to dostaniesz.Masz do dyspozycji pokoj,gdzie mozna sciagac mleko i jednorazowe butelki.
Max lezal do operacji tylko w samym pampersie i tak samo jest na IT.Specjalna lampa podgrzewa maluszki.Poznie ubieralam go w swoje spioszki,ale tylko rozpinane z przodu.
Jak nie bedzie pij twojego mleczka to dostaniesz szpitalne.O nic nie musisz sie martwic w szpitalu.
Nie wiedzielismy,ze Max tak szybko wyjdzie ze szpitala.Moj maz na szybko w dniu wyjscia kupowal krzeselko do samochodu i lozeczko.
Ja tez nie kupiłam nic dla małej. Ale wierzyłam, że będzie dobrze, więc w ramach kompromisu wybrałam to, co mi się podobało - miałam kilka upatrzonych już wcześniej :) przed diagnozą. Dzięki temu, gdy już było po operacji i 'szykowałyśmy' się do domu, mąż miał ułatwione zadanie, bo wiedział, co ma kupić :)
Pewnie też bym bym nic nie kupowała gdybym wiedziała w ciąży o wadzie. Ja wszystko miałam przygotowane. Gdy byłam w szpitalu mąż miał jedynie rozłożyć łóżeczko.
Co do decyzji gdzie rodzić i operować dziecko to wybrałabym Anglię. Z tego co pisze mamaMaxa jest tam świetna opieka, więc nie ma sensu opuszczania miejsca zamieszkania. Chyba że zależy Ci na pomocy rodziny?
Życzę Wam duuuużo siły. Nie martw się na zapas bo niczego nie jesteś w stanie przewidzieć. Jesteś świadoma wady jaką ma Twoje dziecko a więc jesteś gotowa do walki.
Trzymam kciuki-musi być dobrze :)
Dzieki dziewczyny bardzo!Wszystkie informacje od Was sa dla mnie wazne. Pozdrawiam.
Napisz do mnie na emaila, a dam Tobie adres do mamy LUny,ktora miala operacje w Londynie.
Dzieki za adres na pewno sie skontaktuje,narazie czekam do piatku na usg.Pozdrawiam.
No to my trzymamy kciuki za jak najlepsze diagnozy :)
Musisz się zalogować, aby móc pisać.