No prawie. Nie jedzą od 5 rano do 13-15 kiedy już wiadomo, że zabieg się nie odbędzie. Wtedy im dają jeść. Następnego dnia znowu czekają od 5 rano. I tak zdarzało się, że nawet przez 3 dni ćwiczyły cierpliwość.
No prawie. Nie jedzą od 5 rano do 13-15 kiedy już wiadomo, że zabieg się nie odbędzie. Wtedy im dają jeść. Następnego dnia znowu czekają od 5 rano. I tak zdarzało się, że nawet przez 3 dni ćwiczyły cierpliwość.
Chyba te 3 dni zbyt często się nie zdarzały-ja o tak drastycznym przypadku nie słyszałam? Myśmy nie jadły jeden dzień od chyba 5 (nie pamiętam) do 13-wtedy się dowiedziałyśmy, że nie będzie operacji ale miałyśmy być jako 3 (jedna poważniejsza operacja drugi miał być drobniejszy zabieg i dopiero my miałyśmy iść) i byłyśmy jako "rezerwowe" jeśli drugi zabieg przebiegnie zgodnie z założeniami ale lekarze nas uprzedzili że wszystko zależy czy dziecku wystarczy cewnik czy będzie re-operacja . Następnego dnia byłyśmy 1-wsze więc Polka nawet nie odczuła, że jeszcze nic nie zjadła. U Oskara było tak samo operacja przesunięta o 1 dzień pierwotnie mieli być drudzy a wyszło że byli pierwsi następnego dnia.
Tutaj jest tak to rozplanowane,ze lekarz wykonujacy w danym dniu powazna operacje juz nie wykonuje cewnikowania.Jest po prostu duzo kardiochirurgow.Max ma innego lekarza od III etpow operacji,a innego od cewnikowania,ktory jest takze jego osobistym konsultantem.Poza tym osobni lekarze maja dyzury na IT i kardiologii.
Pewnie nie ma tylu kardiochirurgów ale u nas też różni lekarze różne operacje wykonują z tym,że profesor jest jeden a on z reguły jest przy każdym zabiegu przynajmniej w momencie kiedy jego obecność jest nie zbędna. Poza tym z tego co pamiętam to cewnikowanie które było wykonywane było bardzo trudne-lekarze mieli nadzieję że tym, cewnikowaniem uda się uniknąć kolejnej operacji dziecka w b.krótkim czasie, najwyraźniej nie udało się i re-opercja była koniecznością.
Myśmy dodatkowo weszły w okres urlopowy.
Agnieszko, tutaj znacznie ważniejszy jest brak anestezjologów i sal operacyjnych.
Właściwie są chyba tylko dwie i jedna angiograficzna, a szpital duży. Trudno to wszystko pogodzić ze sobą. Nie tylko kardiochirurdzy przeprowadzają operacje.
A anestezjolodzy to już cała opowieść o tym powstała. Zdarzył się i taki tydzień, gdy nie operowano wcale, bo nie miał kto znieczulać.
Tak naprawde to niestety kwestia pieniedzy.Jednak pieniedze to nie wszytsko.Szpital w Birmingham i owy NHS( jak w PL NFZ) tez maja klopoty finansowe,ale nikt nie oszczedza na dzieciach.
Przez te Wasze oopowiesci dzis mialam sen,ze bylam w polskim szpitalu i czekalam pare dni na badania.Kazano mi wyjsc,a Max strasznie plakal :)krzyczalam,ze nie wyjde,bo to moje dziecko i to bezprawne- ufff, na szczescie to tylko sen.
Napisze tak,ze jakbym mieszkala w PL to pewnie przyzwyczailabym sie do wszytskiego i uwazala,ze jest dobrze.Jednak,jak czytam to wszytsko dziekuje Bogu za to,ze Max leczony jest tutaj.Nie podwazam tutaj zdolnosci lekarskich,ale cala ta otoczke.Czasami dzieci nie umieraja z powodu zle przeprowadzonego zabiegu,ale zlej organizacji,zlej opieki popoeracyjnej i niestety bakterii szpitalnych.
Kurcze,zawsze się zastanawiam skąd rodzice mają takie informacje.Domyślam się że pewnie jakieś dziecko miało być operowane i lekarz powiedział, że nie ma anestezjologów. Ja nigdy podobnych informacji nie słyszałam i oby nie słyszeć ani nie trafić :).
W moim przypadku żadne z informacji jakie usłyszałam lub przeczytałam się nie sprawdziły, a na które starałam się przygotować. Może miałyśmy szczęście? -nie wiem, nie żałuję bo dzięki temu miałam wiele powodów do radości :).
A ja nie narzekam-i śpię spokojnie :) :)
Najwyraźniej nie dokładnie czytasz moje wpisy bo ani ja ani Aśka nie miała tak traumatycznych przeżyć-owszem mały złapał infekcje czy moja córka rota wirusa ale ANI RAZU NIE PISAŁAM ŻEBYM MUSIAŁACZEKAĆ NA BADANIA KILKA DNI. Każdy czyta to co chce przeczytać (choć ja staram się czytać ze zrozumieniem)-i znowu mamoMax prowokujesz rozmowę żeby ponownie wałkować to co było kilka stron wcześniej.
Ja wypowiadam się o Prokocimiu a nie o wszystkich Polskich szpitalach bo w innych nie byłam i szczerze nie za bardzo się interesuje innymi placówkami skoro mi tu dobrze. Niedługo będzie nowy blok operacyjny który będzie spełniał standardy europejskie-myślę, że powolutku doczekamy się również zachodnich warunków dla tych mniej i bardziej wymagających rodziców.
To,ze dyskutuje na ten temat nie musi oznaczac prowokacji.To twoj wybor i moj,gdzie dzieci sa leczone i niech tak zostane.Piszemy tutaj o faktach,ktore istnieja.Ja nie pisze o polkich szpitalach,ale czytam opisy tutaj i na innym forum.Jestem oiektywnym widzem patrzacym z boku i tak to odbieram.Nie jestem tez zalezna od polkich lekarzy,czy klinik Czytajac po prostu posty mam takie zdanie.Mysle,ze kazdy by mial.Jak ma odbierac fakty czytajac,ze dziecko oczekuje na operacje 2 tyg w szpitalu nie wiadomo po co flapiac infekcje de facto z brudu,ktora moze kosztowac zycie.Jak mam odbierac fakt,ze nie zauwaza sie,ze przewozi sie dzieci z miejsca na miejsce,itd.TO SA FAKTY, o ktorych pisza mamy, nie tylko tutaj.Nie mozna ciagle pisac,ze wszytsko w rekach Boga, ze trzea byc dobrej mysli,ze modlmy sie za kogos.To jest potrzebne,ale najbardziej potrzena jest WIEDZAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA.
Przepraszam bardzo,ale jakbym widziala opisy,ze dzieci sa transportowane,ze czekaja w kolejkach robilabym wszytsko,aby moje dziecko tego uniknelo.
Roilam to samo tutaj, o w ciazy bylam lekko olewana.Pewnie mieli nadzieje,ze dokonam terminacji,czego bylam bliska.To internet dal mi wiedze i nadzieje, tak abym mogla wybrac najlepiej.
Jesli to komus przeszkadza to przestancie pisac o polskich warunkach i temat z glowy.Ja po prostu sie gotuje,jak to czytam.Nie tylko chodzi mi o posty tutaj.Nie chodzi o naprawde auta,a o zycie.
Ten temat został zamknięty na nowe odpowiedzi.