Może mieliśmy, ale ja znam prawie samych takich „szczęściarzy”. Zataczamy koło w tej dyskusji i powoli traci ona sens. Ja nie próbuję z kota zrobić tygrysa, ale nie wypada mi bezczynie siedzieć, kiedy z tego kota robi się zawszonego szczura.
Może mieliśmy, ale ja znam prawie samych takich „szczęściarzy”. Zataczamy koło w tej dyskusji i powoli traci ona sens. Ja nie próbuję z kota zrobić tygrysa, ale nie wypada mi bezczynie siedzieć, kiedy z tego kota robi się zawszonego szczura.
To jest tak,ze jako widz z boku nie bedacy w zaden sposob zalezny czytam posty, takie jak twoj.np. 21 doba zycia operacja, sepsa,itd.Nie jestes jedyny w tym.Z kolei czytam posty ludzi w UK,czy Stanach,czy teraz swoje doswiadzcenie i jest inaczej lepiej.Co mam sadzisz i twierdzic???!!!
A tak na prawdę na Apel głównie zareagowała rodzina i znajomi, wiekszość środków dostaliśmy od niemieckej i amerykańskiej fundacji,a nie od osób prywatnych,także bez obaw Jurku,ich portfele są całe. Zaraz pewne napiszesz,ze te fundacje tez mogły pomóc bardzej potrzebujacemu dziecku a nie akurat Naszemu,cóż,hLhs to wada śmertelna,tak jak rak czy białaczka,niestety.......
Tylko z tych szczesciarzy moza wyodrebic grupe,ktora juz jest aniolkami i o to chodzi,ze mogly nimi nie byc.Chcesz to wjedz na inne forum i poczytaj,bo we mnie sie gotuje.Ja nie moge obojetnie patrzec na to.
Zosia również miała I etap nieco później w 22 dobie życia ale nie ze względu na to, że nie było miejsc czy tym podobne tylko urodziła się z zapaleniem płuc i musiała pokonać chorobę aby mieć siły na walkę o życie po operacji. Czasami dzieci muszą czekać aby ich stan się ustabilizował bo dopiero wtedy można przeprowadzić operację. No i o wadzie dziecka dowiedziałam się po porodzie co również przełożyło się na załatwianie dla niej miejsca i opóźnienia związane z operacją.
Rozmawiajac o tym nie namawiam na zmiane kliniki,bo kazdy wie co robic.Oby tylko szczesliwych historii bylo coraz wiecej.
Może nie zgaduj tylko poczekaj na to co rzeczywiście napiszę, hę? ;-) Chciałbym jakoś ostudzić atmosferę… przynajmniej dziś. Podły ze mnie ojciec bo zamiast usypiać Franka latam co 3 minuty do kompa. Całe szczęście, że mamę ma Franio cudowną.
aniapopstar, ja pisalam o dzieciach,co nie musza czekac z powodu infekcji.Oczywiste jest,ze nie moga jej miec.A dlaczego urodzila sie z zapaleniem pluc??
To pozniej musisz Ewie to rekompensowac :D
Agnieszko, a co z aniołkami operowanymi w UK, w USA, w Niemczech? Przecież nigdzie nie ma 100% przeżywalności. Błagam, nie zapędzajmy się w tym kierunku.
Ten temat został zamknięty na nowe odpowiedzi.